19.09.2007



Kolejny nocny rajd na trasie Keflavik - Hnappavellir, czyli o kraju, w którym bez własnego środka transportu możesz dotrzeć wszędzie lub nigdzie... a może o lecie, które podobnie jak białe noce, należy już do przeszłości.
Na zdjęciu Wojtek o 3.30 rano w Hnappavellir... mocno spóźniona kolacja o wschodzie słońca, czy może raczej w kilka chwil po jego zachodzie. 450 km w 6 godzin to całkiem niezły wynik, biorąc pod uwagę tutejsze standardy. Chyba najwyższy czas zagrzebać się w śpiworze, a potem już tylko wspinanie... i czasem tylko nieśmiałe zapytania o transport w kierunku Reykjaviku :-)

Hnappavellir...


Bernd - Lhotse 1981

Konrad








5.09.2007

Hnappavellir



















Niebawem coś więcej ...