11.03.2008

Chamonix



Pierwotny plan wyjazdu w Alpy zakładał działalność wspinaczkową w Dolinie Argentiere. Tak to już jest, że plany ulegają zmianie, a ludzi pochłaniają codzienne obowiązki. A mnie wciąż te życiowe kwestie omijają szerokim łukiem i w rezultacie wylądowałem w Chamonix samotnie, bez sprzętu do wspinania, za to wyposażony w narty tourowe. W tym samym czasie nad Alpami pojawił się gigantyczny wyż, co oznaczało pancerną lampę, która trwała jeszcze długo po moim wyjeździe...
A może po prostu paskudna chmura przemieszczająca się pomiędzy Pawłowicami, Transylwanią, Krakowem i Tatrami postanowiła konsekwentnie podążać za swoją ulubienicą...  :o)


Narciarze na grani Aiguille du Midi


Vallee Blanche


Wiatr i słońce...

Pointe Adolphe Rey, w głębi wierzchołek Gran Capucin

Aiguille Verte - w drodze na Col d'Entreves

Widok z Col d'Entreves na grań Peuterey i Aiguille Noire 


Wschód słońca nad Dent du Geant i Grandes Jorasses

Mt Blanc du Tacul i nieczynny o tej porze roku Ref. Cosmique

Aiguille Verte widziany z Vallee Blanche

Puch, Boski Puch...

Piotr w Chamonix. Moralne wsparcie w czasie pobytu w górach...

Mt Blanc oraz Dome de Goutier

Zjazd z Aiguille du Midi w kierunku lodowca Mer de Glace. Tym razem z Piotrem.
 


Ref. Tette Rousse

Młody Kicak w drodze na Mt Blanc

Aiguille de Bionassay. Widok z drogi na Mt Blanc. Wyżej aparat odmówił już posłuszeństwa...

Col de Tricot

2 komentarze:

Kasia Winchester pisze...

Ale tam musiało byc zimno .... Brrrrrrrrrrrrrrrrr..............

Magdalena Ficek pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.