Kolejne wspomnienie. Tym razem z lata, które jeszcze wtedy nie nadeszło. Z czasów pierwszych szczęśliwie zatrzymanych samochodów, spontanicznych tripów w kierunku bliżej nie sprecyzowanym. Z okresu poznawania do dzisiaj nie poznanej Islandii, euforycznej radości, pochłaniania kolejnych kilometrów, poznawania ludzi, miejsc na mapie i wydawania pierwszych zarobionych pieniędzy... ...... koniecznych, aby kontynuować ideę Wiecznej Tułaczki. Dopóki starczy nam energii. I motywacji...
Już w czwartek odbędzie się oficjalna premiera najnowszej produkcji Sigur Rós. "Heima", bo taki jest tytuł, to film opowiadający o zeszłorocznej trasie koncertowej wokół Islandii. O koncertach w małych wioskach rybackich, podróży, a także o tej niezwykłej krainie, bez której muzyka Sigur Rós nigdy by nie istniała. Trailer filmu dostępny jest na http://www.myspace.com/sigurros. Cieszę się bardzo, że mam okazję zobaczyć "Heime" właśnie w Reykjaviku.
...to właśnie tekst z folderu reklamowego linii lotniczych "Icelandair". Jak widać, Islandia to kraina kontrastów. I to by było właściwie wszystko w tym temacie. Pozdrowienia dla Konrada ... :-)
19.09.2007
Kolejny nocny rajd na trasie Keflavik - Hnappavellir, czyli o kraju, w którym bez własnego środka transportu możesz dotrzeć wszędzie lub nigdzie... a może o lecie, które podobnie jak białe noce, należy już do przeszłości. Na zdjęciu Wojtek o 3.30 rano w Hnappavellir... mocno spóźniona kolacja o wschodzie słońca, czy może raczej w kilka chwil po jego zachodzie. 450 km w 6 godzin to całkiem niezły wynik, biorąc pod uwagę tutejsze standardy. Chyba najwyższy czas zagrzebać się w śpiworze, a potem już tylko wspinanie... i czasem tylko nieśmiałe zapytania o transport w kierunku Reykjaviku :-)
... według niektórych kupa piachu i kamieni :-) Znienawidzona, opluwana, jałowa ziemia śmierdząca siarkowodorem. Do tego ciągłe deszcze, te z gatunku bardziej horyzontalnych, powodujace, że każde wyjście do wiecznie zamkniętego Vinbudu (jedyny w mieście sklep monopolowy) staje się nie byle przygodą. Wieczne zimowe ciemności, najwyższe w całej Europie opłaty za autobus... koszty życia podobno zresztą też. A skały??? Przecież wszystko to kupa piachu i kamieni... Poza tym... trwające zaledwie trzy miesiace lato (bo reszta to już tylko ciemności i deszcze) i cała masa rodaków - imigrantów zarobkowych, sprawiających, że czujemy się tutaj prawie... ...jak w Nowej Hucie... to wszystko może spowodować poważną depresję :-)
Tak Konrad !!! Tobie właśnie dedykuję tego bloga. Pewnie i tak się tutaj jeszcze spotkamy... Tymczasem zmykam do pracy, bo koszty życia przecież podobno najwyższe w całej Europie ;-)