11.03.2008

Chamonix



Pierwotny plan wyjazdu w Alpy zakładał działalność wspinaczkową w Dolinie Argentiere. Tak to już jest, że plany ulegają zmianie, a ludzi pochłaniają codzienne obowiązki. A mnie wciąż te życiowe kwestie omijają szerokim łukiem i w rezultacie wylądowałem w Chamonix samotnie, bez sprzętu do wspinania, za to wyposażony w narty tourowe. W tym samym czasie nad Alpami pojawił się gigantyczny wyż, co oznaczało pancerną lampę, która trwała jeszcze długo po moim wyjeździe...
A może po prostu paskudna chmura przemieszczająca się pomiędzy Pawłowicami, Transylwanią, Krakowem i Tatrami postanowiła konsekwentnie podążać za swoją ulubienicą...  :o)


Narciarze na grani Aiguille du Midi


Vallee Blanche


Wiatr i słońce...

Pointe Adolphe Rey, w głębi wierzchołek Gran Capucin

Aiguille Verte - w drodze na Col d'Entreves

Widok z Col d'Entreves na grań Peuterey i Aiguille Noire 


Wschód słońca nad Dent du Geant i Grandes Jorasses

Mt Blanc du Tacul i nieczynny o tej porze roku Ref. Cosmique

Aiguille Verte widziany z Vallee Blanche

Puch, Boski Puch...

Piotr w Chamonix. Moralne wsparcie w czasie pobytu w górach...

Mt Blanc oraz Dome de Goutier

Zjazd z Aiguille du Midi w kierunku lodowca Mer de Glace. Tym razem z Piotrem.
 


Ref. Tette Rousse

Młody Kicak w drodze na Mt Blanc

Aiguille de Bionassay. Widok z drogi na Mt Blanc. Wyżej aparat odmówił już posłuszeństwa...

Col de Tricot

19.12.2007

Niebo nad Reykholtem...


...czyli tym razem będzie o Zosi Polarnej




Wszystkie fot.: Wojciech Karnaś

Stardalur



Okolice Reykjaviku. Maj 2007.
Probably the best climbing area in the world... :-)






3.11.2007

N.York



Co można napisać w tym temacie z perspektywy 300-tu tysięcznej Islandii??? Chyba niewiele, poza tym, że zagęszczenie ludzi w China Town przekracza wszelkie dopuszczalne kryteria... Ogólnie wielki chaos, bezustanny dźwięk klaksonów, radiowozów, ambulansów.... ufff. 
Zdecydowanie wolę Reykjavik :-)







21.10.2007

1.10.2007

Snæfellsness


18 sekúndur fyrir sólarupprás










29.09.2007

Heima raz jeszcze...


Wygląda na to, że spóźniliśmy się o jeden rok... 
Największe wrażnie zrobił na mnie "Untitled 8" wykonywany w Reykjaviku. 
A poza tym... były też kameralne koncerty przy kawie, na które przychodziły całe 
rodziny, wielki show w Kanionie Ásbyrgi, koncerty akustyczne z dala od cywilizacji, 
jak również wszystko to, co można odkryć wspaniałego w Islandii. Przestrzeń, ludzie, lodowce, maleńkie wioski... 
Film ten stanowi nie tylko zapis trasy koncertowej zespołu, ale przede wszystkim przedstawia 
dziką, niesamowitą Islandię, daleką od turystycznych lunaparków w stylu Błękitnej Laguny, 
wycieczek objazdowych "Discover Iceland", skuterów śnieżnych na Snæfellsjökull i całego tego syfu....